Wiele lat temu z moich pierwszych wysianych nasionek lawendy wyrosło....Nic ! Kupiłam kolejne paczki i dalej nic. Przestrzegałam wskazówek umieszczonych z tyłu opakowania co do joty. Producent nasion ( jak się później okazało ) zapomniał umieścić kluczową informację – że nasiona należy poddać procesowi stratyfikacji.
Ktoś wie co to znaczy? Stratyfikacja lawendy to proces „przemrożenia” nasion – proces w którym nasionka leżakują w wilgotnym, zimnym, mokrym podłożu - bez tego nie uda nam się otrzymać sadzonek. Należy stratyfikować – czyli przechłodzić lawendę na początku lutego. Aby przeprowadzić ten proces potrzebujemy trochę piasku – tak pół szklanki – powinniśmy go zagotować na moment w wodzie w garnuszku alby stał się sterylny. Po wystygnięciu wodę odlewamy i mokry piasek wkładamy do dowolnego pojemniczka, dosypujemy nasionka i mieszamy, ugniatamy na równo, nakrywamy pojemnik szmatką a następni czymś płaskim np. pokrywką od plastikowego pojemnika. Tak przygotowany pojemniczek umieszczamy w lodówce, na górnej półce na 30 dni. Raz na kilka dni czas zaglądamy ,mieszamy delikatnie piasek i sprawdzamy wilgotność podłoża- powinno być cały czas lekko wilgotne. I po miesiącu możemy siać mieszankę z lodówki.
Przygotowujemy skrzynkę, rozsadnik, doniczki – co akurat mamy i napełniamy ziemią do kwiatów, następnie wsypujemy piasek z nasionkami i mieszamy delikatnie z górną warstwą ziemi do kwiatów – nasionka powinny być pokryte delikatnie ziemią. Nasionka dobrze kiełkują gdy temperatura nie spada poniżej 18 stopni i stoją w nasłonecznionym miejscu, a podłoże jest cały czas lekko wilgotne. Ja używam spryskiwacza do roślin, tak najlepiej nawodnić rozsadę ale jej nie przelać. Czekamy kolejne 30 dni i zobaczymy kiełkujące z ziemi mini-lawendy. W kwietniu możemy hartować rozsadę wynosząc ją w najcieplejszym momencie dnia na kilka godzin na zewnątrz.




Komentarze
Prześlij komentarz